Ayahuasca i czy Stefan Ossowiecki się nią odurzał?

To, co bierzemy za hochsztaplerstwo, sztuczki cyrkowe i bajki, wcale nie musi takie być. Ludzki mózg jest w stanie sam produkować halucynogeny takie, jak szamańska ayahuasca używana do jasnowidzenia.

Ayahuasca w Amazonii, Ossowiecki na Polnej w Warszawie

Stefan Ossowiecki musiał mieć sztamę z szyszynką. Otwierał „trzecie oko” na żądanie, żeby iść śladami zaginionej osoby lub rzeczy. Widział otoczenie, w którym się znajdowały. Opisywał je z niemal 100 proc. dokładnością. Chemik Ossowiecki jasnowidział. Zupełnie jak szamani po wypiciu naparu ayahuasca.

Ossowiecki potrafił wziąć udział w sympozjum naukowym, podpisać się na liście obecności, siedząc w swoim mieszkaniu w Warszawie. Przepowiedział drugą wojnę światową, choć zakazano mu o tym mówić. Wiedział również, że zginie – zamordują go Niemcy.

Widział też aury wokół ludzi. Biała świadczyła o nadciągającej śmierci.

Przeprowadzano z nim liczne eksperymenty, by sprawdzić, czy nie blefuje. Piłsudski, mocno zainteresowany spirytyzmem, prosił Ossowieckiego o odczytanie treści listów, które pisał zamknięty w gabinecie. Jeden głosił: Pocałuj mnie w dupę. Ossowiecki powtórzył treść bez omyłki.
Łączył się z Piłsudskim telepatycznie, udanie. Hitlerowcy próbowali go skaptować do współpracy. Jednak w to nie wszedł.

Telekineza była najpierw, zanim przyszło jasnowidzenie bez ayahuasca

Urodzony w Moskwie Ossowiecki zaczął przesuwać przedmioty w wieku 14 lat. Zabawa była przednia. Chłopak zdejmował obrazy ze ścian, przesuwał marmurowe figury. Kończąc studia, na stażu pojechał na nauki do pewnego żyda, Worobieja, jasnowidza, gdzieś na prowincji.

Później skupił się na jasnowidzeniu, ze względu na prośbę ojca, by nie robił zamieszania z tą telekinezą.

Ossowiecki mówił, że do jasnowidzenia trzeba wyzbyć się całkowicie ego.

Jednocześnie był, nie ma co ukrywać, celebrytą. Otoczony kobietami, sybaryta.
Przysiągł sobie jednak, że nie wykorzysta swojego daru do zarobkowania. Całe życie utrzymywał się z pracy na różnych stanowiskach, w różnych biznesach. Miał szerokie kontakty.

Niektórzy zarzucali mu, że nie przewidział, że jedna z żon (miał kilka, wg niektórych wiele) go opuści. Może nie było to dla niego istotne?

Ayahuasca zawiera ten samą substancję, którą wytwarza szyszynka

U osób, które mają zdolności parapsychologiczne, wykrywa się podwyższony poziom wazoprezyny. Zatrzymuje ona płyny w organizmie. Spowalnia przemianę materii. Dlatego niektóre „media” są otyłe. Ossowiecki do chudych nie należał, ale trudno powiedzieć, czy winna była wazoprezyna.

Większe stężenie wazoprezyny to efekt działania beta-karbolin, substancji produkowanych w mózgu, które działają jak walium. Jednym z rodzajów beta-karbolin jest pinolina. Jest ona podobna do harmaliny, alkaloidu, który znajduje się w halucynogennej nalewce ayahuasca.

Robią ją szamani w Amazonii, nazwę ayahuasca nosi w Ekwadorze i Peru, w innych regionach nazywa się inaczej, ale efekt jest ten sam. Następuje jasnowidzenie, widzenie na odległość. Widzi się zarówno znane jak i wcześniej nie widziane obiekty i miejsca.

Indiańscy szamani używają naparu, by rozstrzygać spory, zapobiegać chorobom, rozpoznawać je, przeciwdziałać morderstwom, identyfikować wrogów i widzieć ich plany.

ayahuasca

Pineal gland to po naszemu szyszynka, mała, prawda?

Szyszynka wytwarza niemal identyczną substancję jak harmalina.

Szyszynka to maleństwo, które znajduje się w środku mózgu. Ma kilka milimetrów szerokości i kilka centymetrów długości, kształt szyszki.

Pobiera dużo fosforu i jodu (druga po tarczycy).

Jest to magazyn serotoniny (50-krotnie wyższe stężenie niż w reszcie mózgu).

Szyszynka wydziela melatoninę pod wpływem światła, dostającego się do siatkówki oka.

Serotonina i melatonina regulują cykl dzień-noc. Jeśli słuchamy się swojego organizmu, to wiemy, kiedy jesteśmy śpiący. W zimie, kiedy jest ciemniej, melatonina zaczyna produkować się wcześniej. Nie powinniśmy wtedy walczyć ze snem. Jeśli nie szanujemy potrzeb organizmu, płacimy myto – doświadczamy depresji.

Szyszynka może przekształcać serotoninę w halucynogeny. Zwykle serotonina nie działa, bo blokuje ją pewien enzym mitochondrialny (MAO – oksydaza monoaminowa). Wystarczyłoby więc przytrzymać wydzielanie MAO, by serotonina zadziałała.

ayahuasca

Tutaj lato w pełni, a szyszynka w akcji

Harmalina z ayahuasca stopuje MAO, silnie, lecz krótkotrwale.

Jednocześnie pobudza układ nerwowy – tak, jak serotonina i noradrenalina (neuroprzekaźnik i hormon w jednym).

Po ayahuasca (to są bardzo duże dawki alkoidów) człowiek ma wizje, omamy, zimne poty, torsje. Serce spowalnia rytm. To jest efekt działania inhibitorów, czyli blokerów MAO. Jednocześnie harmalina powoduje stan natchnienia, podwyższonej introspekcji. Efekty zależą od dawki. Najniższe sprawiają, że człowiek popada w senność i oszołomienie. Nieco wyższe – dają kopa energetycznego, wyraziste postrzeganie otoczenia. Jeszcze wyższe – sprawiają, że wszystko widać na przelot, co jest za ścianą. Przy ruchu głową, wszystko zmienia się w błyski światła, materia staje się energią (tzn. de facto nią jest). To są doświadczenia autorki książki „Tam, gdzie nauka spotyka się z magią”, Sereny Roney-Dougal.

Serotonina to jednocześnie prekursor melatoniny. Serotoniny jest więcej za dnia, a melatoniny – nocą.

Najwięcej melatoniny krąży w ciele koło 2-giej – 3-ciej nad ranem. Najmniej w tym czasie mamy serotoniny i kortyzolu. Często w praktykach duchowych zachęca się do medytacji właśnie koło 2-3 nad ranem. Świadomość, trzecie oko, czy jak to zwać, jest wtedy najbardziej otwarta. Mamy do niej największy dostęp.

Niemowlaki i malutkie dzieci dużo śpią, mają więc wiele melatoniny. Jednocześnie dzieci mają większe zdolności parapsychologiczne niż dorośli.

Wniosek jest taki: to, co powszechnie uważa się za magię i zjawiska nadprzyrodzone, w które jedni wierzą, inni odrzucają z pustym śmiechem, to mechanizmy, które nauka dopiero obmacuje.

W każdym razie – zadbaj, żeby twoja szyszynka działała jak trzeba. Nawet jeśli nie chcesz być Ossowieckim. Śpij i pracuj szanując organizm. On podpowie ci, czego potrzebuje.

***

Źródło: Tam, gdzie nauka spotyka się z magią, Serena Roney-Dougal
Mag, Stefan Ossowiecki, Karolina Prawęcka

Co to za blog?

blog zdrowa i bogata

odwyk od depresji

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o