Czy suplementy diety działają i dlaczego nie wszyscy się zachwycają?

Czy suplementy diety działają
Czy suplementy diety działają? Ufaj własnemu doświadczeniu.

Czy suplementy diety działają – jedni żarliwie ich bronią, inni nie kryją rozczarowania. Suplementy diety to rynek wart w Polsce 4-5 mld zł. Ich dostawcy stawiają się często w opozycji do farmacji. Czy jednak suplementy diety naprawdę są skuteczne? Wiele wskazuje, że tylko część może pomóc, a reszta to w najlepszym razie placebo.

Czy suplementy diety działają – dobrze, że ciekawi Cię odpowiedź na to pytanie. Na początku ostrzeżenie – niektóre badania wskazują, że mogą wręcz szkodzić.

Jesienią 2018 r. firmy farmaceutyczne wydały blisko 500 mln zł na reklamy suplementów głównie na przeziębienie, wzmocnienie odporności, do zwalczania bólu. Blisko 2/3 Polaków zażywa dodatki do diety, z czego prawie połowa łyka je stale.

W Polsce je się sporo suplementów, choć wyprzedza nas pod tym względem Belgia, Francja i Włochy, dalej są Niemcy i Finlandia. Polska plasuje się zaraz za nimi.

Wg przepisów reklamy nie powinny sugerować, że suplementy są konieczne ze względu na dietę, która nie zapewnia składników odżywczych. Nie może też z nich wynikać, że suplementy leczą. Suplementy diety mają status produktu żywnościowego.

Czy suplementy diety działają – matrix, jak wszędzie

Czy można odczuć ich skutki, poprawiają zdrowie? Zdaje się, że wojna na argumenty dostawców, regulatorów, czy lekarzy to epopeja bez końca.

Nie warto jednak zagłębiać się w matriksowy świat, bo prawda już dawna nie ma wartości. Pojęcie to zdewaluowało się jak moneta podczas inflacji. Dzisiaj produkuje się rzeczywistość jak filmy. Tworzy się wydarzenia, omija niewygodne fakty, informacje przedstawia się wybiórczo lub wypacza. Treści z internetu czy starszych mediów należy traktować z założenia jak zbiór baśni.

Nie ma autorytetów. Na każdym prędzej czy później można dopatrzeć się rysy, która powiększa się i wreszcie kryształowy wizerunek pęka.

Kiedy pytasz siebie, czy suplementy diety działają

Jedyne, czemu możesz zaufać, to własne doświadczenie.

Kieruj się własnym rozsądkiem i intuicją. Szczerym głosem duszy, który nieustająco brzmi w Tobie czystą nutą, lecz nie zawsze chcesz go słuchać.

Ashwagandha jest suplementem, który mi pomógł. To jest moje doświadczenie. Podobnie było z olejem CBD.

Natomiast nie widzę praktycznie żadnych efektów suplementacji magnezem (jabłczan, w proszku), czy witaminą C w proszku. Również kilka innych tabletek niekoniecznie przyniosło zauważalne efekty.

Można rozkminiać, czy dawki były odpowiednie lub produkt miał odpowiednią jakość. Pytanie też, czy działania danego suplementu nie zakłócały inne. Nie jem jednak garściami tabletek, więc raczej nie. Rezultaty mogły być też zaburzone przez składniki odżywcze (sok z grejpfruta?).

Nie ma sensu tracić na to czasu. Pewne jest to, że praktycznie wszyscy biorą suplementy w ciemno. Na zasadzie – a nuż zadziałają.

Mnie pytasz, czy witamina D z lanoliny działa?

Niektórzy podkopują i wiercą

Ciekawe jest skłonność do prac górniczych, tzn. wiercenia dziury w całym i drążenia tuneli w danych dostępnych w sieci.

Wielu ludzi bada poziom mikroelementów czy witamin z krwi lub włosa. Jednocześnie neguje normy wyznaczone przez medycynę akademicką. Widać to na forach dyskusyjnych, gdzie normy witaminy D we krwi wg medycyny alopatycznej (oznaczenie kalcydiolu w osoczu) są uważane za zbyt niskie. Trwają więc wyścigi w biciu rekordów na podnoszenie poziomu tej witaminy za pomocą końskich dawek. Dosłownie końskich, bo niektóre preparaty, które ludzie kupują dla siebie, są przeznaczone dla koni – nie oceniam. Witamina D jednak kumuluje się w wątrobie i to nie jest zdrowe.

Nie jestem fachowcem od suplementów, wiem co nieco jedynie o tych, które mnie najbardziej interesują.

Dostawcy suplementów często zachwalają je jako naturalny sposób na zdrowienie, w domyśle lepszy niż leki. Czytaj: ratujący przed szponami medycyny. Wygląda to na kolejną zagrywkę w matriksowym meczu. Ten mecz toczy się o kasę. Choć tzw. naturopaci, zalecający suplementy często wytykają farmacji żądzę zarabiania.

Fakt jest taki, że leki mają jednak udowodnione działanie – muszą mieć badania kliniczne, by trafić do rejestru leków. W przypadku wprowadzenia suplementu do obrotu zaś nie ma obowiązku przedstawiania badań. I jak się ma do tego rozważanie, czy suplementy diety działają? Dostawcy nie muszą de facto na nie odpowiadać.

Skup się na jedzeniu, jak mawiała matka

Czy suplementy działają można powątpiewać, ale biorąc rzecz na zdrowy rozsądek – jedzenie, ewentualnie zioła powinny być źródłem wszystkiego, czego potrzebuje organizm.

Współdziałanie związków chemicznych, od których kipią owoce i warzywa, nie zostało do tej pory dokładnie zrozumiane przez naukę. Jak można więc zakładać, że tabletka, kapsułka, czy krople z suplementem mogą odwzorować to, co jest w jedzeniu?

Połówka jabłka ma w sobie siłę antyoksydacyjną równą 1500 mg witaminy C, choć w istocie zwiera tylko 5,7 mg tej witaminy. Dlatego, że związki chemiczne, w których otoczeniu występuje witamina C w jabłku, tak bardzo wzmacniają jej działanie.

Można oczywiście dywagować, czy żywność, którą mamy obecnie w sklepach jest równie bogate w składniki odżywcze jak to sprzed 100 lat. Uwagę jednak lepiej skierować na wyszukanie lepszego, bardziej wartościowego jedzenia, niż na suplement za 50 zł. Takie jest moje zdanie.

Suplementy to ostateczność, powinny być jedzone tylko, jeśli to naprawdę konieczne.

W badaniach, których wyniki publikowano od 2012 do 2017 r. w Journal of the American College of Cardiology, wzięto pod uwagę skuteczność witamin A, B1, B2, B3 – niacyny, B6, B9 – kwasu foliowego, C, D i E. Ponadto pod lupę zostały wzięte beta-karoten, wapno, żelazo, cynk, magnez i selen.

Skuteczność suplementów, które je zawierały, była bliska zeru. Taka była ich odpowiedź na pytanie, czy suplementy diety działają. Dodatkowo naukowcy wskazują, że wnioski z obserwacji mogą być zaburzone, bo osoby przyjmujące suplementy są ogólnie zdrowsze. Z zasady bardziej o siebie dbają niż, ci którzy suplementów nawet nie zauważają w sklepie czy aptece.

Są oczywiście sytuacje, w których suplementy są konieczne. Ciągle toczą się dyskusje o uzupełnianiu witaminy D, zwłaszcza w zimie. Chociaż gdyby natura chciała, byśmy suplementowali się kapsułką z cholekalcyferolem na naszej szerokości geograficznej, to może rosłoby u nas jakieś drzewo tabletkowe. Wydawałoby owoce o smaku tranu.

Ponadto kobiety w ciąży, weganie, osoby starsze, czy dzieci powinny przyjmować dobre suplementy – takie są oficjalne wskazania.

Dowody, czy suplementy działają, a nawet szkodzą

Witaminy w tabletkach mogą wręcz podnosić ryzyko zachorowania na raka i choroby serca.

  • W badaniu z 1996 r. przeprowadzonym na 18 000 ludzi, którzy mieli styczność z azbestem, okazało się, że suplementacja multiwitaminami z dużą ilością witaminy A i beta karotenu podniosła o 28% możliwość zachorowania na raka płuc i o 17% – na choroby serca.
  • W 2004 r. w Kopenhadze przeprowadzono 14 randomizowanych (czyli uczestnicy badania mogli losowo trafić do różnych grup i dostać różne tabletki) prób z udziałem 17 000 ludzi. Ci, którzy brali duże ilości witaminy A, C, E i beta karotenu, byli narażeni na raka jelit.
  • W 2005 r. w John Hopkins School of Medicine wykonano meta analizę, 19 studiów, w których wzięło udział 136 000 osób. Okazało się, że biorący wieloskładnikowe suplementy witaminowe byli narażeni na ryzyko przedwczesnej śmierci.
  • Również w 2005 r. wykazano na 9 000 osób, że duże ilości witaminy E mogą mieć związek z rakiem i chorobami serca.
  • W 2011 r. okazało się, na próbie 36 000 mężczyzn, że witamina E i/lub selen mogą przyczyniać się do raka prostaty.

Nie chodzi o to, by odrzucać całkowicie suplementy. Niektóre są przydatne, jak ashwagandha, czy zapewne witamina D. Jednak trzeba zachować dystans i nie dać się w ciągnąć w grę. W finale możesz wylądować z 5 półkami pełnymi kolorowych pudełek z suplementami. A efekty z nich będą mierne.

Czy dopiero wtedy będziesz pytać, czy suplementy działają głęboko w sobie?

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o