Depresja objawy – pytasz Googla. Jak z niej wyjść bez leków?

Depresja objawy i jak ją ominąć na autostradzie życia
Depresja objawy i jak ją ominąć na autostradzie życia

Depresja, objawy – ludzie wpisują to zapytanie w wyszukiwarkę kilkanaście tysięcy razy miesięcznie. To dżuma naszych czasów. Cierpią na nią bogaci i biedni, choć lekarstw, suplementów, terapii i porad jest wokół jak drzew w lesie. Jak wyminąć zgrabnie na drodze życia depresję, jej objawy i wreszcie opuścić mentalny loch, nie faszerując się lekami? Weź te 10 sprawdzonych, praktycznych zasad i trzymaj się ich jak steru, gdy statek buja.

Historia prawdziwa, czyli depresja objawy – jakie były pierwsze

Z depresją jest jak z uzależnieniem. Umysł wchodzi w schemat myślenia i zatrzaskuje się w nim na stałe. Dusza cierpi, ciało się męczy i choruje, umysł też narzeka, ale on akurat jest wilkiem w owczej skórze. Podsuwa czarne myśli, nakręca nastrój, litując się jednocześnie, w jakim opłakanym stanie jesteś.

Następnie, dobroczyńca jeden, próbuje Cię ratować.

Najważniejsze to racjonalnie myśleć, weź się w garść i idź do przodu – serwuje Ci myśli utkane w ten deseń.

Zbierasz więc rozrzucone szczątki siebie w kupkę, ubierasz je w garsonkę i wychodzisz z przyklejonym uśmiechem do ludzi.

Depresja objawy – w oczach osoby ogarniętej depresją świat traci barwy.

Przez pewien czas jest dobrze, ale wystarczy drobne niepowodzenie, by w sklepie samoobsługowym rozpłakać się bezradnie nad pęczkiem włoszczyzny. Jakby ten pęczek był niezbitym dowodem, że nie ma przed Tobą przyszłości.

Tam, gdzie powinien wydarzyć się spacer w kalifornijskim słońcu, pod ramię z blondynem w spranych dżinsach, zieje czarna dziura.

Anna S. w depresję wciągała się od wczesnej młodości. Nie pomógł na pewno fakt, że od dziecka wykazywała cechy introwertyczne.

Na początku brak wiary we własne siły nie był problemem. Anna dużo się uczyła, pani w szkolnym dzienniku wpisywała świetne oceny. To pozwalało z lekkim sercem patrzeć na błękitne niebo nad blokami wielkiego miasta, zwisając do góry nogami z trzepaka. W domu czekał obiad i ciasto, przygotowane przez zabieganą i zmęczoną mamę. Jak miło było oznajmić jej w progu, zrzucając buty, że na koncie szkolnych dokonań pojawiły się kolejne piątki.

Zagęszczenie energii w postaci chmur i nieba będzie takie, jakie ma być. Nie uzależniaj nastroju od pogody.

W pracy depresja i objawy jej zaczynały odważniej zaznaczać swoją obecność

Podobny schemat jak w szkole utrwalił się w pracy. Nagrodą były dobre pieniądze w zamian za dni od rana do nocy spędzane w biurze na usilnym staraniu, by usłyszeć od szefa, że right, this is great, well done.

Ten perfekcjonizm i bycie w biegu, by inni byli zadowoleni i pochwalili, w końcu zmiótł Annę z nóg.

Poczuła się zmęczona i uwięziona między biurem i domem. Towarzyskie wypady jeszcze bardziej ją nerwicowały. Introwertyk nie zawsze, a zwłaszcza, gdy jest zmęczony, czuje się dobrze na przyjęciach i prywatkach.

Stres zaciskał szczypce wokół głowy, powodując migreny. W soboty Anna cierpiała na mocne bóle czerepu, w niedzielę było jako tako, a od poniedziałku zaczynała się spinka.

Przyszedł dzień, w którym pole widzenia świata Anny zwęziło się do rozmiaru wizjera w drzwiach. Nie widziała nic poza swoim cierpieniem. Umysł poradził jej, że musi uciekać, by przeciąć pasmo stresu.

Zostawiła pracę. Po jakimś czasie znalazła kolejną.

Dawała więcej zadowolenia, a nagrodą była pochwała naczelnego za dobry artykuł. Dyby depresji jednak ściskały Annę coraz mocniej.

Co więcej, pojawił się komponent lęku. Bardzo nieprzyjemny, nie pozwalający spać. Lęk siedział w ciemnym pokoju i snuł dym czarnych wizji o śmierci, chorobach, niepowodzeniach, odmowach, porażkach.

Próbowała wymuszać na życiu pożądany dla siebie bieg wypadków, kontrolowała wszystko, co mogła, ale zgadnijcie…jaki był skutek. Działo się to, co miało się dziać.

Anna przygotowywała się zawsze na najgorsze. Nie zauważała, że w większości przypadków zło nie przychodziło i wydarzał się scenariusz w ogóle nie zapisany w jej czarnej księdze.

Gdy działo się dobrze, Anna czekała na karę w postaci wpadki, załamania passy.

Była zmęczona, niewyspana. Z każdym rokiem organizm coraz gorzej znosił kolejną noc, w której lęk wybudzał ją zimną dłonią i trzymał za gardło aż do rana.

Depresja objawy – kto Cię ochroni przed samą sobą?

Terapeuta i jego leki na objawy, które dawała depresja, nie pomogły

Anna udała się do psychiatry i psychoterapeuty. Przychodziła do poradni i czekała pokornie na swoją sesję. Zerkała na blade twarze innych, potrzebujących pomocy sajko: dobrze ubranych pracowników korporacji, agencji marketingowych i reklamowych, biur. Nikt nie rozmawiał, chyba, że przez telefon. Z kimś spoza tego dusznego od niespełnionych oczekiwań pomieszczenia.

Wszyscy usilnie unikali kontaktu wzrokowego, kartkując kolorowe magazyny, sprzedające wizje szczęśliwego życia.

Leki nie zadziałały, sprowadziły na Annę jeszcze większą falę lęku, który urósł w panikę i chęć ucieczki z własnego ciała. Działały jedynie uspokajacze, ale w zamian fundowały dziwne uczucie. Lęk był tłumiony grubą, pluszową zasłoną, ale nadal poruszał się w niej i sapał ciężko jak bestia, która istnieje tylko w bajkach.

Rozmowy z psychoterapeutą na temat dzieciństwa i jak Anna czuła się wtedy, albo innym razem, oraz jak pocieszyć to smutne i biedne wewnętrzne dziecko doprowadziły ją jedynie do mocnego wybuchu złości. Poza tym zostawianie w poradni kilkuset złotych co tydzień, nie napawało nadzieją w perspektywie czasu.

Anna najchętniej udusiłaby terapeutkę, która zasugerowała, że ludzie w pościgu za swoim zdrowiem psychicznym są w stanie zaciągnąć kredyt na psychoterapię.

Z lochu depresji musisz wydobyć się sam, a objawy okażą się złudzeniem

Pomysł, by się zadłużyć na terapię to kwintesencja wariactwa i pętli oszustw, w której się szamoczemy.Ciągle liczymy, że pomoże nam lek, jak nie ten, to inny, terapia, wizyta u egzorcysty, suplementy, książki, itp. Już pagórkiem, za rzeczką, łączką, czeka nas wymarzone, spokojne, wolne od lęku i smogu czarnych myśli życie.

To kardynalny błąd. Najtrudniej jest uwierzyć i zrozumieć, że masz wszystko, czego Ci potrzeba. Nie potrzebujesz kupować, szukać rozwiązania w Indiach czy na wyspach Bora Bora Oceanu Spokojnego.

Skup się i zrozum, że depresja, objawy jej męczące i wręcz zabijające powłokę cielesną, to znak, że własne myśli wzięły Cię w posiadanie.

To tak jakby mieć 50 lat i wierzyć w św. Mikołaja czy wróżki. Wiara w cudowne stwory generuje całkiem miłe emocje i oczekiwania. W przeciwieństwie do wiary w mroczne scenariusze, notorycznie wracające myśli o własnym nieudacznictwie, niższości wobec innych, niepowodzeniach, bezsensie, itd.

Przemyśl te kilka punktów, które w istocie mają sens w uporaniu się z ułudą depresji.

Depresja objawy – czy drugi człowiek da Ci poczucie bezpieczeństwa? Wątpię.

Jak skończyć z depresją. Objawy potraktować jak żart

1. Myśli to elektrownia emocji, odetnij dopływ myśli lub przełącz się na pozytywną częstotliwość

Myśl generuje emocje. Zrób takie ćwiczenie: zatrzymaj się na chwilę i skup na kolejnej myśli, która Cię nawiedzi. Jaka jest? Jakie uczucie niesie? Jakie słowa po niej wypowiadasz? Słowa to nośniki energii emocji.

Jeśli Twoje myśli, a potem emocje są naładowane ciężko negatywizmem, taki będzie też Twój język, zachowanie ciała, wibracje wokół siebie.

Jeśli nie chcesz doświadczać cierpienia z emocji, zmień płytę myśli. Nie traktuj ich serio. One nie istnieją. Umysł sam je wytwarza i sam może je zmienić. Pod warunkiem, że nie będziesz nadawać im statusu: ważne, krytyczne, niezbędne.

Umysł jest po to, by wspomagał Cię w działaniu, rozwiązywaniu tego, co niesie dzień. Skupianie się na myśleniu jest stratą energii.

Zrozumienie, że funkcjonujesz nie w głowie, gąszczu swoich myśli, ale w energii działania, jest kluczem.

Zrób test, jak często nawiedzają Cię wrony myśli: Depresja test.

2. Obowiązkowo śpij

Powiedz sobie, że musisz spać, choćby skały s…y. Jeśli jednak zdarzy Ci się wybudzenie nocne, nie wyrzucaj sobie nic a nic. Nie katuj się, że Ci się nie udało. Przyglądaj się, co się dzieje w głowie. Jakie myśli przychodzą. Nawet jeśli są nieszczególne, przyjmij je z podobnym zainteresowaniem, jak listonosza z poleconym. Od Ciebie zależy, czy będziesz się denerwować otwierając list, czy odłożysz to na później, lub olejesz. Niech myśli przyjeżdżają jak autobusy na przystanku. Któraś będzie dla Ciebie, to się z nią zabierz.

Brak snu jest wyniszczający. Depresja, stres, stany lękowe degenerują połączenia między komórkami nerwowymi w mózgu. Po wielu latach funkcjonowania w depresji mózg nie działa prawidłowo. Pojawiają się zaniki pamięci, mgła, masz mózg starca opanowanego chorobą Alzhaimera.

Przeczytaj, jak brak snu kradnie Ci zdrowie.

Depresja objawy – masywnie redukuje je sen.

3. Ashwagandha na noc i ewentualnie na dzień

Ten adaptogen energetyzuje, wzmacnia nadnercza, które wyczerpują się produkcją kortyzolu, hormonu stresu. 500 mg ashwagandhy dziennie zbija kortyzol o 30%. Dobrze ją brać przed snem, bo wycisza. Rano również można przyjąć tabletkę, na spokój.

Ashwagandha oczyszcza też żyły z osadu cholesterolowego.

Ashwagandha bardzo pomaga osobom w typie vata i kapha. Vata to nerwicowiec, często szczupły, że może wiatr go zdmuchnąć. Łatwo go wystraszyć, w stresie potrafi nie jeść nawet długo. Kapha to typ ciężki, ziemisty, zagęszczony. Natomiast ashwagandha może nie być dobra dla pitty – osób gniewnych, zapalczywych, z nadmiarem ognia w trawieniu (skłonność do wrzodów). Zioło może jeszcze bardziej rozpalić ten ogień.

Przeczytaj jak Ashwagandha luzuje gorset stresu

4. Depresja objawy – olejek CBD

Tu jest więcej o olejku CBD: Olejek CBD, jak działa, czy pomaga?

Olejek działa pozytywnie na układ endokannabinoidowy człowieka. Ten układ to system neuroprzekaźników, który reguluje spanie, apetyt, dobre samopoczucie. Gdy brakuje kannabinoidów, człowiek wpada w bezsenność, nadmiar lub brak apetytu, spada mu mocno nastrój.

CBD to dobroczynny kannabinoid zawarty w marihuanie. Dobroczynny, bo leczy zaburzenia układu nerwowego, nie uzależniając i nie wywołując haju jak THC. Znosi też ból.

CBD pobudza receptor serotoniny 5-HT1A.

CBD wchodzi w reakcje z lekami, w tym antydepresantami. Również z alkoholem.

W każdym razie olejek CBD to naprawdę dobra opcja przy nerwicy. Łagodzi ją. Trzeba uważnie siebie obserwować, żeby zobaczyć co CBD zmienia w reakcjach nerwowych.

5. Post przerywany, czyli odpocznij od jedzenia na parę godzin

Nie obciążaj swojego drugiego mózgu w układzie pokarmowym zadaniem trawienia przez większą część doby. Post przerywany w modelu 8:16, czyli w oknie 8-godzinnym można jeść, a 16 godzin zostaje na odpoczynek, pomaga zregenerować komórki mózgowe.

Przeczytaj: Post przerywany, 8:16 dla zdrowia i szczupłej sylwetki

6. Jedz w miarę zdrowo

Nie wsuwaj jedzenia tłustego, mięsnego, zbyt dużej ilości białej mąki, jedzenia niedopasowanego do pory roku, np. zimnych jogurtów w styczniu. Nie utrudniaj funkcjonowania ciału i tak obciążonemu skutkami depresji i stresu. Co do diety koncepcję na nią musisz wypracować sobie samodzielnie. Jednak muszą w niej być zdrowe rzeczy: antyoksydanty, probiotyki, związki pobudzające produkcję hormonów, które poprawiają samopoczucie. Pamiętaj, że w jelitach są komórki nerwowe, to jest drugi mózg.

Przeczytaj: Dieta antydepresyjna, w której burak i jajko to sztos

7. Ruszaj się, bądź na powietrzu

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego ruch jest zdrowy. Dotlenienie mózgu i mięśni to remedium na depresję i odciążenie układu nerwowego. Myśli można rozchodzić. W ruchu trudniej się zamartwiać niż leżąc bezwładnie na łóżku. Można robić cokolwiek, byle w miarę regularnie. Z tym, że nie wpadnij w pułapkę ambicji – zrzucania wagi, rzeźbienia sylwetki, bicia rekordów w bieganiu. Ruch ma być jak mycie zębów. Robisz to w ramach dnia, nie przykładając do tego wasserwagi – czy aby dobrze, wystarczająco długo, itp.

Depresja objawy – liczy się działanie

8. Skup się na działaniu, ale nie spalaj się

Dawaj sobie zadania do wykonania. W depresji, zwłaszcza w trudnych momentach, gdy jest ciężko zmusić się do wstania, wizja zrobienia czegoś jest załamująca. Dlatego zlecaj sobie niewielkie zadania. Np. masz do zrobienia obiad. Przeraża Cię, że trzeba obrać ziemniaki, marchew, pietruszkę, pokroić umyć, stać i gotować. Powiedz sobie: teraz wyjmę ziemniaki i obiorę. Dalej się zobaczy.

Musisz iść na spotkanie? Najpierw zleć sobie umycie zębów. Potem wybierz ubranie. Następnie wyjście z domu. Po kawałku, żeby się nie przytłoczyć.

9. Przyjmuj problemy jak gości, którzy kiedyś sobie pójdą

Większość problemów rozwiązuje się sama, nie musisz natychmiast reagować. Rzucać się do walki. Problem, niekorzystne zdarzenie to naprawdę duże wyzwanie w depresji, zwłaszcza lękowej. Wyzwala fale stresu, podczas których zalewa Cię kortyzol. Bezsenność nasila się. Organizm w pewnym momencie poddaje się i zapada w rodzaj stuporu. Coraz trudniej się mobilizować do działania, pamięć szwankuje.

Jedyne, co możesz zrobić, wypaść z roli walczącego i wejść w pozycję zgody. Jeśli godzisz się na to, co jest, to łatwiej Ci ogarnąć się w trudnej sytuacji. Podjąć kroki, nawet malutkie na początek, by zmienić ją na lepsze. Akceptacja to wolność w środku. Odpada snucie scenariuszy. Elektrownia myśli, wytwarzająca emocje nie musi pracować pełną parą. Po co? Przecież godzisz się z sytuacją, nie walczysz z nią.

Zgoda nie oznacza poddania się. Zgoda to jest odwaga, by przyjąć nieprzyjemne emocje, ból, złość, gniew, żal, upokorzenie. Pozwolić im być. Wypalą się. Będą wracać, ale za którymś razem nie przyjdą, bo już jest zgoda na nie. Nie więc, o co się droczyć.

Ego dlatego sadza nas na karuzelę emocji, bo dzięki temu czuje się ważne, potrzebne. Inaczej zginie, umrze.

Jeśli jest zgoda, akceptacja, to ego w pewnym momencie orientuje się, że nie ma, z czym walczyć. Nic się nie dzieje. Umysł może zająć się myśleniem w celach pożytecznych – do działania, uczenia się, robienia.

Przeczytaj: Sposób na stres, zatrzymaj karuzelę emocji

10. Nie mięknij, gdy depresja bierze górę

Kiedy jest źle, chcesz wpaść znów do lochu, depresja, objawy się nasilają, to przyjmij to uczucie. Pobądź z nim. Nie wyrzucaj sobie, że dajesz rady i teraz to tylko zjazd po równi pochyłej. Jeśli ciągnie Cię, by zrobić coś destrukcyjnego: najeść się, napić, wypalić coś, to zastanów się, czy naprawdę tego chcesz. Jeśli tak, to rób to, tylko potem nie żałuj. Akceptuj wszystkie skutki, kaca, niewyspanie, wstyd za czyny, itd. To była Twoja decyzja.

W ogóle żal, wyrzucanie sobie, to trucizna. Nie zmienisz tego, co było. Masz do dyspozycji TERAZ.Zdecyduj, co TERAZ chcesz robić i rób to bez żalu.

Zasady są niepozorne, nieatrakcyjne, nie olśniewają obietnicą cudownego wyleczenia z depresji w 24 ha, ale mają moc. Dotykają źródła cierpienia i są prawdziwe.

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o