Jak przestać się bać i zacząć żyć bez wahania

jak przestać się bać - nie szukać recept na złamanei kodu do życia
jak przestać się bać

Jak przestać się bać i zacząć żyć, odrzucając ogon przekonań o tajemnych sposobach na złamanie kodu życia? Nie ma systemu, instrukcji, diety, wahadeł energetycznych, religii, autorytetów, programów coachingowych, które zaczęłyby żyć za Ciebie.

Jak przestać się bać – to pytanie w punkt. Dlatego, że ze strachu, z bania się, szukasz coraz to nowych książek, wykładów, teorii, gotowych recept, jak żyć. Gdyby nie lęk, nie chciałoby Ci się rozkminiać kolejnego patentu na shakowanie życia, np. historii o wahadłach Zelanda. To lęk wstrzymuje Cię przed wejściem do rzeki. Czekasz, aż mędrzec w złotych szatach skinie na Ciebie dłonią i rzeknie – ta oto księga przeprowadzi Cię przez życie szczęśliwie i bezboleśnie.

Jak przestać się bać i nie zwariować od wahadeł

Kiedy czytam opowieść o wahadłach Zelanda, czuję zgrzyt. Podobny zresztą, jak w przypadku innych pomysłów na shakowanie życia.

Na początku jestem zachwycona. Yees, nareszcie wiem, co robić, by wszystko układało się po mojej myśli. Żeby dużo zarabiać, kupować, co chcę i nigdy się nie martwić.

Im dalej w baśń, tym bardziej tracę trop. Gonię tego króliczka dobrostanu i dobrobytu, a on stawia mi coraz więcej warunków.

Załóżmy, że bardzo czegoś pragnę. Chcę zarobić pieniądze i kupić sobie…nowe mieszkanie lub samochód. Albo chcę dostać wymarzoną pracę (to raczej nie o mnie, bo w tym przypadku jestem po przeciwnej stronie osi pragnienia).

Muszę więc pragnąć tak, by nie dać pożywki wahadłom. Tzn. działać, robić wszystko, co konieczne, by pieniądze zarobić, ale jednocześnie nie eskalować swojego pragnienia. Nie nadmuchać balonu oczekiwań za mocno, bo trzaśnie aż bębenki zabolą.

Idąc na rozmowę o pracę z kolei mam być super przygotowana i elokwentna, a jednocześnie nie myśleć, że mi zależy. Machać nogą pod stołem i robić wrażenie dla pracodawcy.

Czyli muszę skupić się na działaniu, ale nie spalać się w nim. Tak rozumiem tę koncepcję z grubsza.

Trudno jest pragnąć i jednocześnie nie pragnąć. I ciągle mieć w tyle głowy, że jeśli coś zrobię nie tak, to wahadło we mnie trzepnie.

Jak przestać się bać trzepnięcia wahadłem w potylicę?

Koncepcja wahadła, które wyczekuje mojego błędu, by łapczywie pożywić się moją energią, jest irytująca. To coś w guście kary boskiej, na którą, może nawet nieświadomie, zasłużyłam.

Za bardzo się napaliłam, to trzeba wylać mi wiadro zimnej wody na głowę. Rzuciłam pracę, żeby szyć kapcie z filcu, dostanę po tyłku finansowo. I będę pracy szukać w supermarkecie.

Nie podoba mi się ten koncept.

Ja chcę wiedzieć, jak przestać się bać, a nie zacząć podświadomie obawiać się kolejnego straszydła.

Nie chcę prowadzić gier na poziomie ego i umysłu. Starać się oszukać, przesmyknąć, znaleźć oczko w sieci, by przejść do lepszego świata.

Jeśli miałabym postępować wg takiej instrukcji jak ta o wahadle, to czułabym się jak saper na polu minowym. Niby wiem, co mam robić, żeby uniknąć urwania ręki, ale groza jest. Nad głową świszczą wahadła.

O wiele uczciwsze jest postawienie sprawy taką, jaka ona jest: nie ma systemu, patentu, kodu otwierającego skarbiec życia. Nie ma kamienia alchemicznego na obracanie błota w złoto.

jak przestać się bać - nie oceniać
Jak przestać się bać – nie oceniać. Po zimie przychodzi wiosna. Choć byś medytował 100 lat, nie zmienisz tego cyklu.

Działanie ze skupieniem w tej chwili, to jedyna odpowiedź na pytanie, jak przestać się bać

Sekret życia polega na tym, że dzieje się ono w każdej sekundzie. W każdym momencie, właśnie teraz, kiedy to czytasz, masz wybór w ramach swoich uwarunkowań. Możesz czytać dalej, możesz również zamknąć tę stronę w diabły.

Jesteśmy przekonani, że wszyscy inni widzą świat tak samo jak my. Tymczasem są różnice w odbiorze. To, co jeden postrzega jako najgorszą pracę życia, bo przesiaduje po kilkanaście godzin na dobę w korporacyjnym boksie w świetle jarzeniówek, dla innego jest wymarzoną aspiracją.

Każdy ma też zestaw swoich osobistych uwarunkowań. Nie ma co ukrywać, że dostajesz ciało o określonych parametrach na to wcielenie. To ciało ma doświadczać, a umysł ma się uczyć. dzięki ciału, jego rękom, nogom i zmysłom, zbierasz dane o otoczeniu. Jak je zinterpretujesz – to inna bajka.

Jeśli mowa o uwarunkowaniach, to będąc niską brunetką, nigdy nie zostanę wysoką blondynką. Choćbym nie wiem, jaką pracę duchową czy umysłową wykonała.

Mogę natomiast ograniczyć lub w ogóle pozbyć się cierpienia związanego z myślami. Z tym rozdźwiękiem między pragnieniami, oczekiwaniami a tym, co jest. To ocena niesie cierpienie.

Fakt, że nie jestem blondynką sam w sobie nic nie znaczy. To moja myśl, że wolałabym nią być, gdyż blondynki mają lepiej, jest oceną. Ocena zaś rodzi emocje. Emocje z kolei lubią się mnożyć.

To ja tworzę rzeczywistość wokół mnie. W jakim sensie? Nie zmienię pogody, nie obrócę deszczu w słońce. Lecz mogę zmienić to, co myślę i czuję na ten temat.

Myślami tworzymy rzeczywistość z pustki

Tworzenie, działanie jest czymś, co niezauważalnie zmienia nieistnienie w istnienie. Np. nie było domu – jest dom. Owszem, są fazy pośrednie budowy. Kiedy jednak nazwiesz dom domem, a nie budynkiem w stanie surowym? Kiedy cząsteczka staje się cząsteczką po wyjściu z próżni?

Opowieści o wahadłach, energiach równoważących, są ładne. Można z nich zatrzymać dla siebie jakieś wnioski. Nie daj się jednak omamić, że ktoś daje Ci gotową receptę, która zmieni Twoje życie. Wyciągnie Cię z mieszkania w bloku i przeniesie do willi z basenem.

Wyznaczanie sobie celów jest dobre, bo możesz działać. Cele nie są same w sobie istotne. O wiele ważniejsze jest to mrówcze, żmudne, codzienne działanie.

Kiedy robisz codziennie coś, co zbliża Cię do celu, to automatycznie rzadziej zadajesz sobie pytanie, jak przestać się bać.

Nie tracisz czasu na sraczkę myślową, tylko robisz. 

Każda aktywność, krok w kierunku celu, choćby był najmniejszy, zawsze Cię do niego przybliży.

Jeśli nie będziesz robić nic, oprócz pielęgnowania myśli, które Cię straszą, zostaniesz tam gdzie jesteś.

Nie myśl już, jak przestać się bać. Jeśli pragniesz lepszej pracy, rób coś, co Ci pomoże ją znaleźć. Tak długo, jak to będzie potrzebne. Bez oceniania, karania się za to, że Ci nie wyszło. Jak nie wyszło, to trudno. Jesteś już dalej na drodze, wiesz więcej, możesz obrać inny kierunek.

Rób i nie oczekuj.

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o