Lektyny rujnują idealny wizerunek roślin

Lektyny to podstępne i wredne białka, których najsłynniejszym przedstawicielem jest gluten. Ostro mieszają w komunikacji między komórkami, podając się za inne białka. Wywołują choroby cywilizacyjne. Czy to znaczy, że trzeba unikać roślinnego jedzenia? Nie, ale trzeba lepiej je wybierać i przyrządzać.

Lektyny to broń roślin przed tymi, którzy chcą je zjeść. Ma być informacją: stary, jak mnie zjesz, to nie poczujesz się za dobrze. Może się nawet pochorujesz.

Związki te wiążą się w organizmach roślinożerców z węglowodanami, zwłaszcza złożonymi (polisacharydami). Doczepiają się też do kwasu sjalowego – związku chemicznego, zaliczającego się do węglowodanów. Kwas znajduje się w jelitach, mózgu, zakończeniach nerwowych, stawach i płynach ustrojowych oraz naczyniach krwionośnych.

Lektyny to białka klejące

Zakłócają wymianę informacji między komórkami. Wywołują stan zapalny.

Gdy przylepią się do kwasu sjalowego, wchodzą w paradę na szlaku komunikacyjnym między komórkami nerwowymi. To stąd może pochodzić uczucie zaćmienia w mózgu, mgły myślowej, by nie powiedzieć ociężałości w kojarzeniu faktów.

Lektyny wini się też za ułatwianie bakteriom i wirusom ataku na komórki. Sprawia więc, że człowiek jest bardziej podatny na infekcje.

Białka te mają też inne przewinienie na liście – sprzyjają tyciu. Przypisuje się ten objaw zwłaszcza lektynie zwanej aglutyniną kiełków pszenicy (WGA). Kiedyś wyhodowanie brzuszka dzięki pszenicy było postrzegane jako korzystne zjawisko, bo dawało zapas energii na wypadek głodu.

Lektyny znajdują się nie tylko w zbożach, ale także w roślinach strączkowych. I to nie tylko tych, które kupujemy w paczce lub na wagę. Również w tych, które zjadły zwierzęta konsumowane przez nas na kolejnym ogniwie łańcucha wzajemnego pożeractwa. Na tym łańcuchu znajduje się też oczko pod tytułem produkty odzwięrzęce.

Jajka, mleko, sery również zostały pośrednio zrobione z paszy, którą przeżuły zwierzaki. Jeśli karmiono je soją i kukurydzą z lektynami, to białka te trafiły też do serka i jajka. Tak twierdzi Steven R. Gundry, dr nauk medycznych, autor „Roślinnego kłamstwa”. Jego zdaniem – jesteś tym, co jesz. Ty, krowa, kurczak i ryba też.

Lektyny - uważaj jakie zboża wybierasz
Lektyny – uważaj jakie zboża wybierasz bez względu, czy jesz w bloku na 3 piętrze czy w porcie jachtowym

Lektyny pokonują barierę jelitową, gdy uda im się rozluźnić połączenia komórkowe

Przed lektyną chroni nas błona śluzowa o grubości 1 komórki wyściełająca jelita. Ta błona jest na tyle ścisła, że nie przepuszcza większych białek, czyli lektyn. Pozwala przeniknąć jedynie witaminom, minerałom, tłuszczom, cukrom i białkom prostym. Tak jest, gdy bariera działa prawidłowo, tzn. połączenia między komórkami są na tyle ścisłe, by nie dać wedrzeć się lektynom.

Gdy lektyny pokonają błonę jelitową, mają otwartą drogę do tkanek, węzłów chłonnych, gruczołów i krwioobiegu. Organizm zaś traktuje je jak obce białko – nieproszonego gościa, którego trzeba zaatakować.

Lektyny – podszywają się pod inne białka organizmu

Lektyny wyjątkowo podstępnie udają inne białka – tak, że organizm w dezorientacji atakuje własne białka w ramach obrony. Potrafią też przyłączyć się do receptorów pewnych komórek i naśladować lub blokować działanie hormonów. W rezultacie komórki nie porozumiewają się właściwie.

Hormony to białka, które pasują do określonych miejsc w błonie komórkowej. Jeśli się w nie wepną, komórka dostaje sygnał do akcji. Np. insulina rozkazuje komórce wchłaniać glukozę. Gdy glukozy jest za dużo, insulina przyczepia się do komórki tłuszczowej i wysyła jej przekaz – magazynuj glukozę na później.

Sęk w tym, że lektyny wpychają się w miejsce hormonów. Komórki nie mogą otrzymywać i wysyłać informacji pozostałym „kolegom” i „koleżankom”.

Lektyna upodabnia się właśnie do insuliny. Jak raz przyłączy się do komórki, to już jej nie opuszcza (w odróżnieniu od insuliny). Przyklejenie się lektyny do komórek prowadzi do spadku masy mięśniowej, wygłodzenia komórek nerwowych i mózgowych, a także wzrostu tkanki tłuszczowej.

lektyny - gluten to jedno z tych białek
Lektyny – gluten to jedno z białek w roślinach, które nam nie sprzyja

Wege be?

Czy wobec tego należy rzucić dietę wege? Bynajmniej, według dr Gundry, autora „Roślinnego kłamstwa”. Jego zdaniem rośliny są źródłem polifenoli, minerałów, witamin, flawonoidów, przeciwutleniaczy.

Dowcip polega na wybieraniu tych roślin, które mają jak najmniej lektyn, np. ryż, kasza jaglana, sorgo.

Ponadto na usuwaniu skóry i pestek z warzyw psiankowatych (pomidory, ziemniaki, papryka) i dyniowatych ze względu na zawartość lektyn.

Co do strączkowych to najlepiej gotować je w szybkowarze, by zniszczyć lektyny.

Natomiast mięso w diecie ograniczającej lektyny istnieje, ale raczej w formie owoców morza. Dozwolone jest też jedzenie nabiału, jednak jak najbardziej organicznego (jesteś tym, co jesz). Z kolei mleko najmniej szkodliwe pod względem lektyn pochodzi od kóz.

Dieta nacelowana na eliminację lektyn żegluje w kierunku ketogenicznej.

Zobacz: Ketony i dlaczego głód osłabia

Oprócz tego Gundry doradza naprawianie ścian jelit za pomocą suplementów (witamina D3), odbudowę flory bakteryjnej, ruch fizyczny oraz usunięcie z otoczenia substancji chemicznych, które mogą wpływać na gospodarkę hormonalną (kosmetyki, środki czystości, plastiki).

Podsumowanie problemu lektynowego

Gdziekolwiek człowiek nie skieruje wzroku, tam czają się wrogowie żywieniowi. Już to podstępne i wredne lektyny, już to rafinowane tłuszcze roślinne o niewłaściwych proporcjach kwasów omega, rozpalające choroby w ciele. Lista zagrożeń jest tak długa, że łatwo wpaść w paranoję i nie jeść nic.

Fakt, że za dużo węglowodanów prostych szkodzi, nie tylko ze względu na lektyny. Całościowo i centralnie prowadzi do nadwagi i obfitego ogona kłopotów, które za sobą wlecze.

Warto wiedzieć, w której żywności drzemie lektyna.

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o