Post przerywany, 8:16 dla zdrowia i szczupłej sylwetki

Post przerywany to nie czasowa dieta, a podejście do jedzenia na całe życie. Jesz tak, jak powinien jeść człowiek, nie znerwicowany korpo mensch. Na poście przerywanym możesz schudnąć, obniżyć poziom glukozy, zmniejszyć stany zapalne w tkankach, jaśniej myśleć.

Jak nie sugerować się zaleceniami współczesnej dietetyki o 5 czy nawet 3 obowiązkowych posiłkach na dzień i jeść korzystnie dla swojego zdrowia, figury i samopoczucia. Na dodatek odpoczywając od ciągłej krzątaniny w kuchni i otwierania lodówki po kilkadziesiąt razy na dobę.

Post przerywany to szacunek dla układu pokarmowego i własnej osoby.

Schemat 5 małych posiłków dziennie lansuje się od kilkudziesięciu lat. To nowy trend i raczej niezbyt stosowny dla każdego. Style jedzenia ludzi zmieniały się przez epoki. Przysiadanie do konsumpcji 1 lub 2 razy dziennie nie jest żadnym fiu-bździu, tylko przećwiczonym wieki temu modelem żywienia.

To my dzisiaj, ze swojej krótkiej perspektywy przyglądamy się postowi przerywanemu ze zdziwieniem i nieufnością. Tkwimy w mentalnym ograniczeniu lękiem przed głodem, choć i tak jesteśmy niedożywieni. Wszak spożywamy głównie łatwo dostępny plastik w papierku, nie pokarmy naturalnie bogate w składniki odżywcze. Co z tego, że przeżuwamy żywność z marketu akuratnie 5 razy dziennie i w małych porcjach.

Post przerywany jest bardzo prosty

Przez 8 godzin na dobę możesz wciągać pożywienie, przez resztę nie jesz, tylko pijesz płyny bez kalorii (ale nie kolę czy inne wynalazki typu „zero”!).

W 8-godzinnym oknie na jedzenie nie napychasz się bele czym.

Jeśli wcinasz ciastka, ciasta, bułki, chipsy i kotlety, nie licz, że 16 godzin poszczenia załatwi sprawę – schudniesz i odciążysz jelita.

Bardzo lubię chleb, bułki i makaron. Jeśli futruję się tymi delicjami, waga idzie do góry, mimo postu.

Post przerywany – rzut oka wstecz na osi czasu historycznego

Niektórzy odwołują się do naturalnych uwarunkowań człowieka. W końcu na długo przed epoką internetu, jedzenie zalecanych dziś 5 posiłków dziennie nie było oczywistością. O pokarm trzeba było się starać.

Mowa wcale nie o czasach prehistorycznych, gdy ludzie musieli polować na mamuty, ale nawet o kilku stuleciach wstecz. Według medyków z XVI i XVII wieku częste posiłki to było obżarstwo. Obżarstwo zaś prowadziło do chorób. Z zasady zaś – obciążało niepotrzebnie żołądek.

W średniowieczu i tuż po nim nie funkcjonował podział na śniadanie, obiad i kolację. Liczba i czas posiłków zależały od tego, jak człowiek pracował, gdzie mieszkał, jakie pożywienie miał pod ręką, także od szczebelka, który zajmował, na drabince społecznej.

W średniowieczu i renesansie elity jadły 2 posiłki dziennie. Tylko osobnicy parający się fizyczną pracą zasiadali do konsumpcji 5 razy na dobę.

Elity w XVI-wiecznej Anglii życzyły sobie jeść tylko obiad i kolację.

Choć trochę w tym kokieterii jednak jest.

Do XVIII wieku śniadanie nie funkcjonowało jako posiłek. Ludzie jedli wprawdzie rano coś małego, ale traktowali to jako dis-jejunare (po łacinie) – czyli przerwanie, zakończenie postu po nocy. Angielskie „breakfast” – też oznacza złamanie postu! W XVIII wieku jednak arystokracja zaczęła się lubować w śniadaniach. W Anglii rozsmakowano się w serwowaniu herbatki i kawki, jajecznic, powstawały specjalne pokoje śniadaniowe.

Ciężko pracujący chłopi na terenie Polski wchłaniali śniadanie z samego rana (6.00), potem obiad (koło 12.00), podwieczorek (16.00) i kolację o zmroku. Przekąszali w przerwach. Ich pobór energii był duży, a posiłki raczej wege.
Jednak, gdy występowało spiętrzenie prac, liczbę posiłków ograniczano do 2.
Gdy nadchodził trudny moment przednówka, człowiek na wsi znów musiał głodować. Chłopi ratowali się roślinami uzbieranymi w naturze (trawy, szczawie, pokrzywy, itd.). Jedli też tłuczoną korę. Ten hardkor kończył się często zatruciami i śmiercią.

Taka uwaga: zważ jednak, że istnieje złoty środek między głodowaniem z musu a odejściem od niepotrzebnego objadania się.

Wygłodzony chłop marzył o dobrze okraszonym tłuszczem posiłku. To był symbol dostatku.
Im tłuściej, tym lepiej – stąd mogło wziąć się zamiłowanie do pływających w okach wytopionej słoniny pierogów, rosołu z białym kożuchem tłuszczu, czy kotletów wysmażonych w głębokim oleju czy smalcu. Wg historyków marzeniem człowieka przywiązanego do roli było picie roztopionego, ciepłego masła.

Długo na diecie wysokotłuszczowej taki człowiek by nie zajechał. Jednak pragnął tego, czego nie miał.
Jak zawsze.
Podobnie jak jaskiniowcy objadali się mięsem i tłustościami do wypęku, gdy tylko mieli możliwość.

Gdyby mieli tę możliwość codziennie – nie wiadomo, czy z powodu nadwagi byliby zdolni wziąć tyły w troki i ruszyć na polowanie.

Żaden przechył – nadmierny głód na jednym końcu skali i obżarstwo na drugim, nie służą Ci człowieku.

Rzymianie z kolei uznawali tylko jeden posiłek dziennie, który spożywali koło południa. Jeśli ktoś jadł więcej posiłków, był niehigienicznym obżartuchem.

Z kolei z Biblii wynika, że jedzono 2 główne posiłki dziennie. Rano, przed pracami gospodarskimi, konsumowano chleb, owoce, ser, rzeczy, nie wymagające obróbki cieplnej. Po krzątaninie za dnia zaś przychodził czas na główny posiłek dnia – gotowany.

napychanie się w kantorku w ramach postu przerywanego?

Rewolucja przemysłowa w jedzeniu

Na to, ile posiłków i kiedy jemy wpłynęła mocno rewolucja przemysłowa. Jeśli pracownik miał iść do fabryki rano, musiał posilić się przed pracą. Dotyczyło to także dyrektora fabryki, nie tylko wyrobników. Na przełomie lat 20 i 30-tych promowano śniadanie jako najważniejszy posiłek dnia. Tuż przedtem zresztą niejaki Kellog, Amerykanin, wykonał pierwsze kornflejki. W sam raz, mówiąc z przekąsem, na śniadanie.

Pory jedzenia zależały także od dostępu do światła. Brak sztucznego oświetlenia wymuszał na ludziach wcześniejsze wstawanie i jedzenie, i wcześniejsze odmeldowanie się na nocny sen. Pierwsi robotnicy jadali więc posiłki obiadowe w południe, bo większość czasu pracy mieli już za sobą.

Poza tym – przyrządzanie posiłków, gotowanie, bez żarówki, wchodziło w grę tylko za dnia.

W miarę rozpowszechniania się oświetlenia sztucznego, czas posiłku przesuwał się na dobowym zegarze w przód.

Wraz z rozwojem rewolucji przemysłowej i etosu pracy w biurze czy fabryce, postępowało też przywiązanie do jedzenia późnych posiłków w blasku żyrandola. Z czasem też przy telewizorze. Później, po emancypacji kobiet, czyli wysłaniu ich do pracy – zachłyśnięto się łatwizną dań z mikrofalówki.

Ludzie robią coś 24 na dobę

Post przerywany to odpowiedź na problemy współczesnego człowieka

Nasze dzisiejsze podejście jest niezdrowe. Niejedzenie z braku czasu w ciągu dnia i napychanie się na noc. Albo podjadanie non stop.

Dzisiejsze rozważania dietetyków, czy kilkanaście godzin postu może być szkodliwe czy nie i jak znieść tę mękę wydają się dość komiczne.

Korzyści z postu przerywanego są wprawdzie – jak w przypadku większości teorii – nie potwierdzone badaniami przypieczętowanymi przez światowe organizacje, które mają formalnie promować zdrowie.

Nie przejmujmy się jednak zbytnio tym brakiem. Jak wiadomo wyniki badań zależą od tego, kto, po co i dla kogo je wykonuje.

Dlaczego ciało powie Ci dziękuję za post przerywany

1. Przyspiesza metabolizm

Mogłoby się wydawać, że post obniża tempo przemiany materii, bo ciało zaczyna oszczędzać zapasy energetyczne na czas głodu.

Jest jednak odwrotnie – post przerywany przyspiesza metabolizm

Codzienny post, ten przez 16 godzin jest lepszy niż np. całodniowe lub dwudniowe przerwy w jedzeniu (np. wg schematu: 25% zapotrzebowania energetycznego w dni postu, 125% zapotrzebowania organizmu pokryte w dni „rozpasania”). W badaniu dowiedziono, że osoby jedzące w ten sposób przez pół roku nie schudły, nie utrzymały wagi i nie chroniły swojego układu krążenia tak dobrze jak te, które stosowały przerwę w jedzeniu codziennie.

Jeśli przyjmujesz tyle kalorii, ile potrzebujesz na poście przerywanym, unikasz łatwego odkładania tłuszczu i kilogramów.

2. Ładuje życiowe akumulatory

W czasie, gdy organizm odpoczywa od jedzenia i trawienia, mitochondria, takie baterie komórek, lepiej pracują. Tworzą się wręcz nowe mitochondria. Mitochondria napędzają komórki, które z kolei pracują nad tym, zamienić pożywienie, które wchłaniasz w energię.

Regeneracja mitochondriów jest ważna zwłaszcza kiedy jesteś już dalej niż bliżej na suwaku życia, kiedy poziom energii spada.

3. Utrzymuje mózg w zdrowiu

W okresie powstrzymania się od jedzenia organizm ma czas, by wykorzystać zapasy glikogenu, co powoduje spalanie tłuszczu, zamiast cukru. W efekcie uwalniają się wolne kwasy tłuszczowe, obniża zaś poziom glukozy. Daje to zastrzyk energii i likwiduje mgłę myślową. Zapobiega chorobom takim jak Alzheimer i Parkinson. Beta hydroxybutyrate to pierwszy keton, który ciało produkuje podczas głodówki. Z tym, że dłuższej niż kilkunastogodzinna. Wpływa on dobroczynnie na działanie ośrodka pamięci w mózgu. Dlatego ketoza jest pomocna w chorobach mózgu, może wręcz przywracać pamięć.

W ogóle post przerywany potrafi wpłynąć na neurogenezę, czyli tworzenie nowych komórek w mózgu oraz tkanek nerwowych.

Efekt: sprawniejsze myślenie, lepszy nastrój, łatwiejsze skupienie.

4. Oczyszcza

Ciało ma czas, by usunąć zniszczone komórki, które są powodem stanów zapalnych. Post przerywany stymuluje autofagię – czyli niszczenie starych lub zniszczonych komórek.

5. Zmniejsza oporność na insulinę

Gdy ciało nie odpowiada prawidłowo na hormon insuliny, hormon ów oraz glukoza gromadzą się we krwi, co prowadzi do stanu zapalnego. Krótki post pozwala przerwać ten proces. Nie ma jedzenia – więc organizm sięga do zapasów cukru. Poziom insuliny spada, organizm zaczyna się leczyć z oporności.

6. Stymuluje wzrost hormonu wzrostu

Nie chodzi tu o budowanie mięśni, ale o działanie przeciwstarzeniowe i wydłużanie życia. Hormon wzrostu poprawia zdolności poznawcze, chroni komórki nerwowe i stymuluje neurogenezę, czyli powstawanie nowych komórek w mózgu i tkankach nerwowych, jak już wspomniane wyżej.

Nie ociągaj się więc, nie obawiaj głodu, bo głód ten jest leczniczy.

Jedz najlepiej zgodnie z cyklem dnia: od 8.00 do 16.00. Im więcej dasz czasu organizmowi po południu i w nocy na działania naprawcze i stymulujące, tym korzystniej dla ciebie.

Post z rana przerywaj np. koktajlem z owoców (nie mieszaj za dużo, 1, 2 maks 3 wystarczą).

Po 2-3 tygodniach przestaniesz odbierać głód wieczorem jako coś nieprzyjemnego, raczej jako normalne i korzystne doznanie.

Będziesz lepiej spać, a jeśli już jesteśmy przy tym, to może się zainteresujesz, że brak snu kradnie Ci zdrowie.

Baj <3

Co to za blog?

blog zdrowa i bogata

odwyk od depresji

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o