Praca mnie niszczy, czy ją zmienić?

Praca jest moją zmorą. Usiłuję być obecna, zachować równowagę. Biję się z myślami – odejść, czy zostać. Nie wiem, jak rozpoznać moment, kiedy lepiej dla mnie będzie opuścić trujące środowisko. A może mogę zrobić coś jeszcze?

Kiedy zadajesz sobie takie pytania, prawdopodobnie wpadłaś w zapętlenie myślowe.

Egon rządzi.
Z jednej strony mówi Ci, że dłużej nie wytrzymasz. Zaraz potem szepcze – ale z czego będziesz żyć?

Praca marzeń nie nadchodzi, a pozycja lotosu nie wychodzi

Tysiąc razy decydujesz w myślach, że rzucasz etat, i tysiąc razy coś Cię trzyma za połę.

Miotasz się do wyczerpania i nadal jesteś w tym samym miejscu.

30 sposobów na olejki eteryczne stres

Zostaw stres i napięcie tym, co lubią w tym siedzieć. Zrelaksuj się przy pomocy natury w czystej, skondensowanej postaci. Olejki eteryczne mają ogromną moc. Czy wiesz, że do przygotowania zaledwie kilkunastu mililitrów olejku z lawendy potrzeba kilku kilogramów kwiatów lawendy? Wiesz, że bodźce węchowe docierają do mózgu wyjątkowo szybko, szybciej niż jakiekolwiek inne? Możesz kupić sobie tego mini e-booka, wykorzystać kilka trików na stres i wreszcie spokojnie odetchnąć. Kiedy zdecydujesz, że nie chcesz się stresować, to tak będzie.

Nie chcesz tej pracy, ale chcesz pieniędzy, które Ci zapewnia.
Nie chcesz tej pracy, ale nie wiesz, co właściwie masz robić, gdy rzucisz papierami.
Nie chcesz tej pracy, ale chcesz wygody i zwolnienia z odpowiedzialności.

Masz 3 wyjścia

Możesz zaakceptować sytuację taką, jaka jest.
Możesz ją zmienić.
Jeśli nie możesz wykonać ani punktu nr 1 ani punktu nr 2, pozostaje ci odejść i zmienić dekoracje na scenie życia.

Punktem wyjścia w procesie jest akceptacja.
Masz się więc godzić na korporacyjne więzienie w godzinach biurowych oraz pozabiurowych, gdy głową siedzisz dalej w pracy?

Nie będę nadstawiać drugiego policzka, gdy korpo już plaska mnie po jednym – irytujesz się.

Nie jesteś przecież Buddą ani Jezusem.

Akceptacja to wyjście ze stanu opozycji. W opozycji jesteś w ciągłym napięciu, czekasz na kolejny cios. Opracowujesz scenariusze walki, taktykę wojny. Okopujesz się i z napiętymi mięśniami twarzy trwasz.

Akceptując, pozwalasz na obecność emocji, które wywołuje u Ciebie sytuacja. Może to być gniew, złość, frustracja, poczucie żalu, niesprawiedliwości, upokorzenia, niespełnienia, zazdrości, że inni nie muszą się męczyć, itd. W trybie walki spychasz te emocje do piwnicy, próbujesz zastępować je innymi, pozytywnymi. Wykonujesz shopping, robisz sobie przyjemności, wynagradzasz sobie ból uwikłania w pracę. Te złe emocję jednak przebijają się wciąż na wierzch. Jak plama z atramentu.

W akceptacji oglądasz sytuację taką, jaka jest. Nie przez filtr konfliktu „jestem tam, gdzie nie chcę być”. Mam pracę, której nie chcę.

Najpierw praca, potem życie? Niemożliwe

Poddanie sytuacji nie oznacza, że jesteś bezwolnym liściem na wietrze.
Wręcz przeciwnie – masz odwagę zajrzeć do kotła emocji, który w Tobie kipi.
Gdy akceptujesz to, czego nienawidzisz, osiadasz w teraźniejszości. Przestajesz wyświetlać filmy wstecz i naprzód. Roztrząsać, co się wydarzyło wczoraj i co wydarzy się jutro. Zapewniać siebie samego, że jeszcze jeden dzień w pracy i niechybnie rozchorujesz się lub umrzesz.

To ego Cię straszy, bo im więcej konfliktu w Tobie, tym więcej pracy dla niego.

Tym bardziej czuje się potrzebne.

Wyobraź sobie, że Twój samochód wpada w głębokie błoto. Nie możesz wyjechać, koła boksują, bryzgi lecą, a samochód zapada się w miękkie podłoże coraz bardziej.

Co oznacza akceptacja tej sytuacji?

Nie oznacza siedzenia nieruchomo z błogim uśmiechem na ustach i czekania aż samochód utopi się w błocie razem z Tobą.
Oznacza natomiast pogodzenie się, że jesteś w błocie. Nie inaczej.
Zdanie sobie sprawy, że emocje, które w związku z tym czujesz, nie są Tobą.
Że możesz popatrzeć na nie jak na coś osobnego, nie będącego Tobą.
Odbierasz im w ten sposób znaczenie i wpływ na Ciebie.

Nie będziesz jednak w rowie nocować, więc powierzasz swojemu umysłowi rozwiązanie problemu.
Niech wykombinuje, jak się wydostać: podłożyć gałęzie pod koła, iść po pomoc, inaczej skręcić koła i delikatnie wyjechać, wykonać telefon do przyjaciela?

Co będzie brakiem akceptacji?

Walenie pięściami w kierownicę, bezmyślne wciskanie pedału gazu do oporu i wściekłe myśli: dlaczego mi się to przytrafiło plus ulubiony zestaw przekleństw. Panika, histeria i produkcja filmu o tym, co się stanie, jak nie wyjedziesz z błota.

Tak samo jest, gdy w grę wchodzi praca.

Gdy poddasz się sytuacji, przełączysz z trybu opozycji, na tryb akceptacji, dasz przemówić swojej świadomości.
Jeśli tylko zdasz sobie sprawę, że Twoje poczucie nieszczęścia, konfliktu to myślokształty pochodzące z twojej głowy, jesteś na dobrej drodze.

Często podejmujemy decyzje jakbyśmy nie byli sobą. Nie wiemy, czy wybieramy świadomie, czy to Egon przejmuje stery.

Egon powie Ci, że zawsze masz za mało. Że zawsze będzie Ci czegoś brak – pieniędzy, szacunku, szczęścia.

Ego będzie dyktować Ci decyzje korzystne dla siebie. Będzie przekonywać, że będziesz szczęśliwy dopiero jak zmienisz pracę. Że możesz się uspokoić dopiero, jak spłacisz kredyt. Jak schudniesz. Jak odłożysz odpowiednią sumę na konto. Jak zmienisz opony z zimowych na letnie lub odwrotnie. Nigdy tu i teraz, zawsze po spełnieniu warunków.

Gonisz więc za szczęściem. A szczęście to wolność od cierpienia.

No więc, jeśli rozumiesz naturę Ego i rozumiesz, że akceptacja pozwala zapanować na harcującymi w tę i z powrotem myślami, możesz ogarnąć sytuację.

Jak więc wybrać zajęcie, którego nie będziesz nienawidzić?

Jak znaleźć pracę, która będzie Twoją pasją i czy w ogóle to hasło coachingowe ma sens?

Nikt Ci nie da gotowego przepisu na znalezienie pracy-ideału.
Jest pewne natomiast, że jeśli nie będziesz działać, by ją znaleźć, to jej nie znajdziesz.
Działać możesz wtedy, gdy odstawisz Egona na bok.
Jeśli pozwolisz mu nadawać swoje audycje, to frustracja gotowa.

Podstawą jest znów – pogodzenie się, że nie wiesz, co masz robić zawodowo, by się spełniać.
Czy czujesz się wygodnie, komfortowo z tym, że nie wiesz?
Mało kto się czuje, zwykle stan niepewności wprawia nas w trzęsawkę nad przyszłością.
Wywołuje myśli pod tytułem: nie jest ok nie znać swojego powołania, zrób coś z tym.

Życie to jednak ciągła niepewność, a nie wycieczka objazdowa z przewodnikiem.
Nauczyć się akceptować tę niepewność, a potem wręcz czerpać radość z tego stanu – warte więcej niż dobrze zaopatrzone konto w banku.

Lepiej iść do przodu, nawet potykając się i myląc niż tkwić w blokadzie spowodowanej zapętleniem myślowym.

Jeśli więc tkwisz w pracy, której nie znosisz, najpierw powiedz temu O.K.
Przerwiesz zapętlenie myślowe i rozejrzysz się, co możesz z tym zrobić.

Jeśli nie wiesz, jak odblokować energię pieniędzy, sprawdź, gdzie są pieniądze, których mały Egon nie daje Ci zarabiać.

 

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o