Stres w pracy zjada ludzi, ale nie mogą odejść

Stres w pracy niszczy wiele osób, w tym może również Ciebie, ale roboty nie możesz rzucić. Z czego będziesz żyć? Pracuj więc, zachowując wewnętrzny spokój, i buduj na boku własny biznes – radzą. Tylko spróbuj, a przekonasz się, jak trudne, wręcz niemożliwe jest wcielenie tej złotej rady w życie.

Stres w pracy skłania mnóstwo osób do desperackich ruchów. Jedni idą na zwolnienie lekarskie, inni łykają przed wyjściem do fabryki stresu pigułki znieczulające. Jedni nastawiają się na przetrwanie za wszelką cenę na stołku, który udało im się zająć, marząc po cichu, ze spoconą skronią, o awansie na wyższy stołek. Inni marzą o przejściu na swoje i wolności od stresu w pracy.

Strategia przetrwania stresu w pracy

Czas cyka, mija dzień roboczy za dniem tak samo stresująco roboczym, a Ty stoisz w tym samym miejscu. Próbujesz odstresować się w weekend. Chadzasz na warsztaty medytacyjne, jogowe, sportowe, jakiekolwiek, które odciągają od myślenia o pracy. Zjadasz suplementy na uspokojenie. Odżywiasz się zdrowo.

Wszystko po to, by przetrwać następny tydzień. Przeżyć w całości, a nie rozpaść się na kawałki.

Stres w pracy powoli niszczy

Na pracę poświęcasz 1/3 każdego z 5 dni roboczych w tygodniu. Często jednak pracujesz dłużej niż 8 godzin dziennie, również w weekendy. Gdy doliczysz do tego czas na dojazd do i z pracy, to czas na życie wolne od stresu kurczy się do nędznych 2-4 godzin dziennie. Kiedyś trzeba spać.

30 sposobów na olejki eteryczne stres

Zostaw stres i napięcie tym, co lubią w tym siedzieć. Zrelaksuj się przy pomocy natury w czystej, skondensowanej postaci. Olejki eteryczne mają ogromną moc. Czy wiesz, że do przygotowania zaledwie kilkunastu mililitrów olejku z lawendy potrzeba kilku kilogramów kwiatów lawendy? Wiesz, że bodźce węchowe docierają do mózgu wyjątkowo szybko, szybciej niż jakiekolwiek inne? Możesz kupić sobie tego mini e-booka, wykorzystać kilka trików na stres i wreszcie spokojnie odetchnąć. Kiedy zdecydujesz, że nie chcesz się stresować, to tak będzie.

Te żałosne kilka godzin ma niską jakość. Część poświęcasz na odreagowanie. Jednocześnie oporządzasz gospodarstwo domowe. Załatwiasz, rozwiązujesz problemy, opiekujesz się, sprzątasz, gotujesz, cokolwiek masz w na liście „to do”. Wieczorem głowa Ci opada i oczy same się zamykają.

Stres w pracy skończy się na emeryturze?

Znany jasnowidz, Krzysztof Jackowski powiedział niedawno, podczas jednej z transmisji na żywo na swoim jutubowym kanale, że nie wyobraża sobie życia, w którym jest niewolnikiem znienawidzonej pracy i kredytu na mieszkanie. Zgadzam się w 101 proc., zupełnie niematematycznie. Gdy masz kredyt i rodzinę, to pracodawca ma Cię w garści. Właściwie system ma cię w szachu.

Tymczasem tak właśnie żyje wielu ludzi. Wielu, to znaczy spora część etatowców i samozatrudnionych. Stawiałabym, żeby około 50-70% proc. tej grupy. Na jakiej podstawie? Obserwacji i własnych doświadczeń.

Ile osób narzeka na pracę wśród Twoich znajomych? Ilu wolałoby nie iść do niej nazajutrz, gdyby tylko trafili w totka? Ilu jest zadowolonych i nie ma nawet grama wątpliwości, że są na właściwym miejscu?

Na marginesie – osoby, które robią zawrotne kariery, wygrzewają pośladki na coraz wyższych stołkach i w coraz lepszych restauracjach, często mają cechy psychopatyczne. Nie dziwię się. Chyba dlatego mnie kariera nie wyszła.

Jak ma zarabiać szary humanista

Zarabiać trzeba, bo inaczej nie masz 2 zł na bułkę i małą wodę w biedrze. Co można więc zrobić? Zmienić pracę na nieco przyjaźniejszą. Poukładać ją sobie inaczej – pracować częściowo w domu, o ile pracodawca się zgodzi. Nauczyć się nowego zawodu, z którego uda Ci się utrzymać. Ba, tylko jakiego? Byłabyś już dawno informatykiem lub inżynierem, sorry, informatyczką lub inżynierką, gdybyś miała do tego skłonności. Manicurzystką nie chcesz zostać, bo to degradacja, a poza tym do tego też trzeba mieć zdolności.

Człowiek zaliczający się do ogólnie wykształconych humanistów, bez super wyraźnych predyspozycji jest jak pionek, bujający się po szachownicy życia. Szary, niepozorny, nie rozgrywa bitew, choć inni go do tego wykorzystują.

Stres w pracy paraliżuje

Stoisz więc w rozkroku, bo wiesz, że nabycie nowych kwalifikacji, zajęcie nowego terenu, udeptanie ziemi wokół, postawienie płotu, by zaznaczyć swoje miejsce na rynku, jest ryzykowne, jak ruszenie przez puszczę z plecakiem i scyzorykiem. Obawiasz się rzucić tę jamę, którą znasz i która Cię utrzymuje, by iść w nieznane. To jest całkowicie normalne, wręcz uzasadnione. Twój instynkt przetrwania chroni Cię przed skokiem w przepaść.

W wiecznym rozdarciu, doświadczając codziennego stresu w pracy, możesz jedynie pracować nad wewnętrznym spokojem. E. Tolle radziłby poddać się, pogodzić się z tym, co jest. Skupić się na teraz.

Co to znaczy przyjąć to, co dostajesz od życia? Masz być bezwolną, wygaszoną osobą, bez protestu, biorącą na siebie niewygody i cierpienia? Nie ruszająca palcem, by zmienić coś w swoim położeniu jak Szymon Słupnik?

Co to znaczy pogodzić się stresem w pracy?

Akceptacja nie oznacza rezygnacji. Nie jest nadstawianiem drugiego policzka, gdy dostałaś z plaskacza od stresu w pracy w pierwszy. Pogodzenie się nie jest słabością.

Przyjęcie z otwartymi rękami tego, w czym tkwisz, stresu w pracy, strachu, lęku, nerwów, rozedrgania, niewygody jest zatrzymaniem karuzeli emocji. Wyobraź sobie, że obracasz się wokół własnej osi, jak derwisz w transowym tańcu. Nic nie widzisz, wszystko zlewa się w kolorową, rozmytą masę. Nie podejmiesz w takim stanie żadnej decyzji.

Poddanie się sytuacji to wstrzymanie szalonego tańca myśli. To przyjęcie do wiadomości, że jesteś, gdzie jesteś. Że jest tak, a nie inaczej. To możliwość rozejrzenia się w spokoju po okolicy, która Cię tak stresuje.

Teraz następny krok. Możesz zostać w niechcianej pracy. Wątpię jednak, czy to zrobisz, jeśli naprawdę jest ona dla Ciebie źródłem cierpienia. Może uodpornisz się na niektóre bodźce, nauczysz się zarządzać myślami, zmienisz swój stosunek do otoczenia, ale zasadniczy gwóźdź w bucie zostanie. Złagodzisz jedynie ból, który sprawia.

Buduj biznes po pracy – teoretycznie

W poradnikach i artykułach w sieci piszą często, że rozwiązaniem jest budowanie własnego biznesu po pracy. Zapewniam Cię, że to możliwe tylko teoretycznie. Jeśli masz tyle siły i świeżą głowę po przyjściu do domu, by wziąć się za własny biznes, to prawdopodobnie świetnie dałabyś sobie radę również ze stresem w pracy.

Próbowałam, więc wiem, co piszę. Zmęczenie, zwłaszcza, gdy pracuje się ponad siły, galopada myśli w głowie, powodują, że człowiek nie potrafi się skupić, jest rozbity i zniechęcony. Nawet jeśli udało Ci się zdystansować od źródła stresu. Zmęczenie fizyczne pozostaje i tyle. Doba nie jest z gumy. Wszystko więc ślimaczy się i perspektywa ruszenia z własną usługą czy produktem ginie we mgle.

Mało kto odważy się powiedzieć – wóz albo przewóz. Albo siedzisz w znienawidzonej robocie i hodujesz grubą skórę do ochrony przed stresem, albo mówisz pas i skupiasz się na swoim pomyśle. Akceptując fakt, że może się nie udać. Więcej, za pierwszym razem prawdopodobnie się nie uda.

Możesz też pomyśleć, by zatrudnić się na pół etatu za psie pieniądze i dać sobie więcej czasu na próby i testowanie biznesów.

Nikt nie podejmie za Ciebie decyzji. Nikt też nie ma gotowych recept, jak można byłoby sądzić. Przecież w internecie mnóstwo jest przykładów osób, którym udało się rzucić etat i iść na swoje bez specjalnych turbulencji.

Stwórz szansę, to chyba możesz

Po co to piszę? Dobrych rad wokół jest w brud. Każdy jednak ma swoją historię, swoje predyspozycje i możliwości. Ważne, żeby nie ulec przekonaniu, że możesz wszystko i uda Ci się tak, jak innym ludziom sukcesu. Nie ma takiej gwarancji. Jedyne, co możesz robić, to stwarzać sobie jak najwięcej szans, by stworzyć takie życie, jakiego pragniesz. Próbować, działać, szukać, każdy dzień wykorzystać do tego, by przesuwać się w górę, zamiast pozwalać ściągać się w dół stresującym rozkminom myślowym.

Powodzenia!

Sprawdź: Praca mnie niszczy, czy ją zmienić?

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o