Suplementy na depresję tak dobre jak dziurawy garnek na deszcz

Suplementy na depresję nie powstrzymają jej rozwoju u osób z nadwagą. Prędzej z depresji wyciągnie dieta, a raczej zdrowe nawyki jedzeniowe. Takie wnioski płyną z badania nazwanego MooDFOOD, które przeprowadzono na otyłych mieszkańcach Wielkiej Brytanii, Holandii, Hiszpanii i Niemiec.

Suplementy na depresję okazały się nieskuteczne w zapobieganiu tej, jak to mówią chorobie, a w istocie zatraceniu się w myślowej gonitwie i koncentracji na ego. Takie wnioski płyną z badania, którym objęto ponad 1000 osób ze wskaźnikiem BMI przekraczającym 25, czyli mocno obładowanych tłuszczem.

Osoby wybrane do badania nie miały objawów depresji. Były jedynie nią zagrożone w efekcie przytłoczenia zbędnymi kilogramami.

Witaminy, minerały i kwasy – na nic jako suplementy na depresję

Połowie przypadkowo dobranych osób z grupy podano suplementy na depresję: kwas foliowy, witaminę D, kwasy omega-3 w formie olejów rybnych, cynk i selen. Pozostali otrzymywali placebo.

Połowa uczestników badania dostała także wsparcie terapeutyczne, którego celem było poprawienie nawyków żywieniowych i wzmocnienie psychiczne.

Po roku badacze mieli wynik – zażywanie suplementów na depresję nie uchroniło przed jej objawami. Nie było żadnej różnicy pomiędzy stanem osób, przyjmujących kapsułki uzupełniające składniki odżywcze a kondycją uczestników, łykających placebo.

Prof. Ed Watkins, jeden z autorów badania, stwierdził:

Okazało się, że suplementy diety nie zapobiegają depresji, choć wielu ludzi pokłada w nich nadzieje.

Zmiany w schemacie żywieniowym – jedyne, co pomogło

Światełkiem w tunelu okazały się tylko zmiany w codziennych wzorcach żywieniowych, które badani wcielili w życie wskutek terapii. Przewaga strategii bazującej na wdrożeniu zdrowych nawyków dietetycznych nad opartą na suplementach na depresję nie były jednak znaczna.

Zdaniem badaczy najskuteczniejsze okazało się branie udziału we wszystkich sesjach terapeutycznych, których celem było uzdrowienie podejścia do jedzenia. Czyli prawdziwa chęć transformacji.

Wnioski z projektu badawczego są następujące:

  1. Trzymanie się korzystnego stylu jedzenia, np. nawiązującego do diety śródziemnomorskiej (owoce, warzywa, pełne ziarno – pełne również niezdrowych lektyn (Lektyny rujnują idealny wizerunek roślin) ale to inna kwestia – ryb, oleju z oliwek – notabene ma dużo prozapalnych omega-6, ograniczenie czerwonego mięsa i tłustego nabiału) może ograniczyć ryzyko depresji.
  2. Najskuteczniejszym antydepresantem jest schudnięcie.
  3. Suplementy nie zapobiegają depresji.
Suplementy na depresję - olejki eteryczne, w tym pomarańczowy i kolory świata odwracają uwagę od sraczki myślowej.
Suplementy na depresję – zamiast nich olejki eteryczne, w tym pomarańczowy i kolory świata odwracają uwagę od sraczki myślowej.

Może rzuć te suplementy na depresję, podobnie jak nawyk myślenia

Mamy zatem wnioski, które mogą przyprawić o depresję, bo wrzucają człowieka w zamknięty krąg. Nie ma pigułki suplementacyjnej na depresję. Jesteś gruby, więc będziesz miał depresję. Jak schudniesz, to jej unikniesz. Ale jak w nią nie wpaść, skoro nadwaga czy wręcz otyłość trzyma Cię za gardło?

Haczyk tkwi w tym, by w ogóle przestać myśleć o odchudzaniu i suplementach. Najlepiej zbędne myślenie ograniczyć na maksa. Skoncentrować się natomiast na robieniu. Znaleźć coś, co pochłania i wprowadza w stan flow, euforycznego działania, w którym zapominasz o bożym świecie.

Nie będziesz wtedy zastanawiać się, co zjeść i ile. Apetyt sam się wyreguluje.

Podejście do jedzenia pokazuje nasz stan emocjonalny. Jedzenie to pocieszenie, ratunek, ukojenie, zastępstwo za brak życia. Może to być też objaw fobii przed utyciem, próba kontrolowania świata zewnętrznego.

Zrobisz porządek w głowie, oderwiesz się od tożsamości z myślami i dyktaturą ego – temat chudnięcia, masy ciała, suplementów, czyli myśli zastępczych, pożywki dla umysłu, zejdzie na drugi plan.

Wiem, łatwo powiedzieć. Jednak masz wybór – albo tkwisz w nadziei, że wynajdą złoty środek na depresję i nadwagę, albo uwierzysz, że źródło bólu jest w schematach myślowych, zza których jak spoza wysokiego płotu, nic nie widzisz.

Źródło

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o