Wskaźnik BMI rośnie z wiekiem, więc rzuć odchudzanie

Czy to normalne, że z wiekiem mój wskaźnik BMI wychyla się do przodu i ważę coraz więcej? Co roku przybywa mi 2 – 3 kg. Nie wiem, skąd, bo jem zdrowo. Wprawdzie moja mama i babcia rosły wrzesz z biegiem lat, ale dlaczego ja?

Wskaźnik BMI u przodków jak karma?

Mama i babcia wcinały rosół z kluskami i kotlety mielone z ziemniaczkami i koperkiem. Prozdrowotnie zamieniły jedynie smalec na olej roślinny, żeby nie podbijać cholesterolu. Czym osiągały skutek przeciwny do zamierzonego. Lekarz zaparkował je więc na statynach. Później dodatkowo na lekach przeciwcukrzycowych.

A ty przecież jesz bakłażana duszonego z rukolą oraz soczewicę z ryżem. Czasami kuchnię włoską preferujesz z parmezanem, ale jak już pizzę, to na cienkim. Oliwę do tego jak najbardziej virgin bio z lidla.

I co – i nic, waga elektroniczna pokazuje z dokładnością do dekagrama tendencję wzrostową. Czyżby rukola szła w boczki i biodra?

Nie ma siły, bilans energetyczny musi się zgadzać.

Kiedy tyję, to wiem od czego – głównie od mącznych, mączystych pokarmów, zwłaszcza okraszonych tłuszczem. Bez znaczenia, czy to oliwa z oliwek, olej kokosowy, czy poszłabym w smalec ze skwarkami. To taka bomba kaloryczna, że moje zapotrzebowanie energetyczne, które wyceniam na jakieś 1800-1900 kalorii, przekraczane jest w tempie światła.

Mogę więc tylko mieć do siebie pretensję o te 2-3 kilogramy, które uzbiera mi się nadprogramowo. Nie do mojego wieku.

Wskaźnik BMI poza widełkami i niepotrzebne kilogramy wiszące na ciele kobiety 40-letniej rozkładają się inaczej niż na ciele kobiety 20-to czy 30-letniej. Mocno postarzają. Żylasta chudość na przeciwnym końcu skali przeraża.

Optymalnie jest być gdzieś po środku.

I nie przywiązywać się do pojęć typu wskaźnik BMI.

Chyba, tak zakładam, każdy wie, z jaką liczbą kilogramów się lubi, a kiedy jest mu za ciężko.

Cukier wiadomo, że nie krzepi.

Te skromne 2-3 kilogramy, które przyklejają się do ciebie co roku, mogą pochodzić ze słodkości.
Przecież zjadłaś zdrowy obiad i eko śniadanie, na kolację przyrządziłaś chude mięso z zieleniną, to co, należy się jakaś drobna nagroda?

Idziesz na kawę, dokładają ci ciasteczko migdałowe. Takie dobre i małe.

Idziesz coś fetować, częstują cię ciastem – lekkim, cytrynowym. Jak tego nie zjeść?

Zaczyna się lato, sezon na lody – nie ma siły, trzeba skonsumować zmrożony cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy z owocami czy bakaliami. Zresztą cukier w lodach smakuje mniej słodko, w zimnym jedzeniu słodycz jest mniej wyczuwalna niż w ciepłym.

Słodkie jest nagrodą, pocieszeniem, miłym prezentem.

Światełkiem w tunelu obowiązków.

Jeszcze ci inni podpowiadają usłużnie: co się będziesz umartwiać, raz się żyje, od takiego kawałka nie przytyjesz, itd.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że cukier jest niezdrowy i pobudza ten sam ośrodek przyjemności w mózgu, co narkotyki. Wywołuje przerost szkodliwych gatunków bakterii, które wchodzą w skład flory w układzie pokarmowym.

wskaźnik bmi

wskaźnik bmi

Tylko dlaczego wciąż przesadzasz ze słodkim, skoro mózg ma wszystkie informacje o skutkach?

Chodzi o to, że jesteś uzależniona i dlatego wskaźnik BMI rośnie, choć racjonalnie pragniesz go zbić.

To może być uzależnienie od cukru, od słonych serów, od mięsa, od chleba i bułek, od masła, od orzechów ziemnych. Zaznacz ptaszkiem, co cię rusza.

To uzależnienie bierze się z poczucia braku.
To jest nie tyle uzależnienie od samego jedzenia, ale od szukania przyjemności, by załatać pustą dziurę w środku.
Znasz ten stan, że robisz coś cały dzień intensywnie, działasz, załatwiasz, pracujesz i niby czujesz satysfakcję, ale w środku cię ssie. To ssanie jest delikatnie obecne w tle. Niby nie przeszkadza, istnieje w dalekim planie. Właściwie go nie zauważasz.

Gorzej jest, jak masz więcej czasu. Potrafi wtedy wyleźć na wierzch. Może wtedy płaczesz z byle powodu?

To takie uczucie, że coś cię omija, że inni mają lepiej. Czekasz na coś, co się wydarzy. Jednocześnie żal ci, że życie płynie, ale nic się nie zmienia. Kończy się kolejny dzień, a to najlepsze, nie wiadomo właściwie, co to miałoby być, nie nadeszło.

Nie czujesz, że żyjesz.

W weekend jedziesz na zakupy, żeby stłumić niepokój. Zapominasz o nim, ale on wraca.
I tak wkoło panie Macieju.

Nigdy nie osiągniesz pełnego zadowolenia i nigdy nie będziesz przekonana, że masz wszystko i niczego ci nie brakuje.

Tak ci mówi ego.
Ten Egon, pod dyktando którego wstajesz, idziesz do pracy i kładziesz się spać jak zombie.
Program, wg którego myślisz i się emocjonujesz.
Naukowcy oszacowali, że przez nasz umysł przelatuje około 50 – 60 000 myśli codziennie.
Zdecydowana większość z nich się powtarza.
To są właśnie te schematy myślenia. Pułapka, w którą wpychamy swoje własne dzieci. Ucząc, nakazując i wpajając. Nic ponadto.

Program jest potrzebny, by funkcjonować tu, gdzie żyjemy. Gdyby dziecko nie było nauczone, że na ulicy trzeba uważać, konsekwencje byłyby wiadome.
Nie można jednak z programem, z ego się identyfikować.
Skoro nikt nam tego nie mówi, to z czasem, gdy rośniemy, czujemy brak.

Pułapka ego nie jest zamknięta, możemy z niej wyjść. Wystarczy zrozumieć, że umysł i ego to nie my. Że jesteśmy przede wszystkim świadomością.

Możesz potraktować ego i umysł jako osobne konstrukcje, które w tobie funkcjonują.
Nie przejmuj się, nie zwariujesz. To teraz ludzie żyją jak wariaci.

Egon pragnie jeść więcej niż ciało potrzebuje.

Co masz więc zrobić, by zerwać z jedzeniem dla nasycenia braku?

Kiedy jesz frytki czy ciasto, to skup się na ich smaku.
Na tym, co czujesz, jak je jesz.
Jedz świadomie – poczuj, jak ciało zachowuje się w trakcie jedzenia i po.
Może odbierzesz sygnał, że organizm nie potrzebuje tego, co jesz, lub że już wystarczy.

Świadoma czynność jedzenia jest trudna. Próbuję jeść świadomie i wydawało mi się, że to pikuś. Zdziwisz się, że nie.

Zwykle jemy i oglądamy coś, przeglądamy internet, myślimy, rozmawiamy, odrywamy się, by odebrać telefon, otworzyć drzwi, dyskutujemy.
Jak możesz wtedy poczuć smak i to, czy już dość i nie jesteś głodna?

Obserwuj siebie w środku, jak jesz, jakbyś była z boku.

Doświadczenie własnej obecności jest jedynym źródłem szczęścia, które znajdziemy na świecie.
Ciągle chcemy dotrzeć gdzieś, gdzie nas nie ma.
Spełnienie jest przed nami – w takim stanie umysłu funkcjonujemy.
W tej fazie nagradzamy się drobnymi przyjemnościami.

Żeby przestać tyć, musisz odkleić się od ego.

=^.^=

Jeśli motywem przewodnim twojego życia jest lęk o przyszłość, możesz sprawdzić, jak przestać się martwić.

BMI rośnie z wiekiem

BMI rośnie z wiekiem

Co to za blog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o